Nieustanna kontrola

Dla wielu osób powołanie na świat potomstwa jest jednym z nadrzędnych celów życiowych. Nie dbając o swój dochód, wykształcenie i samorozwój stawiają na spłodzenie dzieci. Każdy z nas ma własną filozofię życiową i jest ona dobra, dopóki jesteśmy szczęśliwi i nikogo nie krzywdzimy. Joanne Ramos stworzyła książkę, która angażuje czytelników i wskazuje na problem, jaki dotyczy kobiet ciężarnych. Farma to prowokacyjna, autentyczna i niezwykle potrzebna pozycja literacka, która dotyka wtrącania się innych osób w naszą swobodę. Ingerują w nasze ciała, wymagając od nas poświęcenia, którego nie chcemy. Gdzie zaczyna się odpowiedzialność i kończy się egoizm?

Zatrważająca fabuła

Autorka przenosi nas na tytułową farmę, obfitującą w luksusy, udogodnienia i przyjemności. To ekskluzywne miejsce, do którego dostają się specjalnie wyłonione i rekrutowane surogatki. Ich celem jest urodzenie idealnego dziecka. Aby do tego doszło, do swojej dyspozycji mają organiczne posiłki, osobistych trenerów i codzienne masaże. Bez ograniczeń, wszystko po to, by dziecko prawidłowo się rozwijało. Jest jednak pewien haczyk. Wybierając się na farmę, musisz porzucić swoje dotychczasowe życie i całkowicie podporządkować się regułom panującym w ośrodku. Jesteś nieustannie obserwowana i kontrolowana. Od momentu wejścia na teren farmy aż do urodzenia dziecka nie masz prawa opuścić tego miejsca. I choć jest to fikcja literacka, to dotyka bardzo istotnych kwestii, które dotyczą wielu kobiet.

Nasze wybory

Bohaterka utworu jest zachwycona, udaje się jej dostać na farmę. Jednak po pewnym czasie przestaje sobie radzić. Nie wytrzymuje ciągłej kontroli i obserwacji. Próbuje szukać pomocy, ale i to nie przynosi rezultatów. Wtedy zaczyna sobie zadawać pytania odnośne koszmaru, na który sama się zdecydowała. Czytając Farmę zaczynamy dostrzegać kompromisy, na jakie my same decydujemy się w swoim życiu. Bohaterka utworu traktowana jest jak przedmiot, który ma wyprodukować nowe, idealne życie. Jej ciało jest podporządkowane regułom, których musi przestrzegać. Nie ma tu miejsca na wolność i decydowanie o własnym organizmie. I choć brzmi to absurdalnie, wystarczy choćby przez chwilę się zastanowić, by dostrzec, że poruszane przez autorkę kwestie są szalenie aktualne. My same nieustannie musimy walczyć o zachowanie swojej odrębności w momencie, gdy jesteśmy w ciąży. Od tego momentu dla większość osób liczy się tylko nasze dziecko, jego zdrowie i rozwój, z pominięciem naszego stanu psychicznego, samopoczucia i potrzeb. Warto sięgnąć po Farmę, by uświadomić sobie skalę problemu i zacząć walczyć o swoją wolność i swobodę wyborów.